|
|
Blog > Komentarze do wpisu
proste zyciemoje zycie w riszikesz przebiega prosta droga: pobudka po siodmej, lyk wody, potem dwudziestominutowy spacer na dol - do laxman jhula, gdzie miesci sie szkola givindy (mojego nauczyciela), dwie godziny praktyki, poludniowe sniadanie w ganga beach restaurant (micha pelna musli ze swiezymi owocami, curdem i miodem; do tego imbirowo-cytrynowa herbata), wloczenie sie po riszikesz (ksiegarnie, kafejki netowe, czytanie przy kawie, ogladanie ciuchow w sklepikach albo szukanie tanszego hotelu - szukanie dobrego masazysty, szukanie dobrego lekarza-zielarza), nastepnie dwudziestopieciominutowy marsz pod gore (wsrod tlumu hinduskich pielgrzymow), do bhandari swiss cottage, gdzie mieszkam w pokoju za 300 rupii, prysznic, pranie, czytanie (do tego chrupanie marchewki, skubanie orzeszkow ziemnych i winogron, polykanie banana) - po czym nadchodzi piata po poludniu i trzeba wychodzic (dwadziescia minut w dol) na kolejna dwugodzinna sesje jogi, po ktorej rzucam sie wyglodniala na wegetarianskie sizzlery, na warzywne zupy, masale dosy, chana masale, thali i palak paneery... i znow maszeruje pod gore (dwadziescia piec minut), jest juz ciemno - czasem zajrze do netu, czasem po prostu wracam do pokoju, biore prysznic i czytam tak dlugo az oczy same mi sie nie zamkna. oczywsicie, powyzsza prosta droga jest taka z grubsza - bo codziennie spotykam jakis ludzi i wchodze z nimi w sporadyczny i niegleboki kontakt - poza rosa i neboise, spotkalam kilku pozytywnych, zabawnych anglikow (ona stomatolog, on - inzynier mechanik), z ktorymi wybralismy sie motoriksza na kumbh mela i zanurzylismy nogi w swietej gandze w dniu najwazniejszego holy bathu (15.III) oraz kilku zintelektualizowanych amerykanow, zapalonych surferow i podroznikow piszacych doktorat z psychologii - wczoraj ci ostatni, nie wiedzac o moich urodzinach, zostawili mi w prezencie ksiazke jonathana safrana foera "extremely loud and incredibly close", nie wiem jednak, czy dam rade ja przeczytac po angielsku. foer jest genialnym, mlodym autorem - ale nie starczylo mi cierpliwosci na jego pierwsza ksiazke (po polsku) - wiec pewnie wymienie "extremely loud..." na cos innego w bookshopie. poza tym spotykam ludzi na jodze - trafilam na mega zaawansowana grupe doskonalacych sie nauczycieli z calego swiata, ktorych porozciagane kregoslupy wyprawiaja cuda na matach. bardziej jednak ich obserwuje niz z nimi gadam - bo ja dopiero kilka dni temu pierwszy raz w zyciu usiadlam w kwiecie lotosu - co jest moim wielkim osiagnieciem, albowiem biodra mam (mialam) zamkniete na trzy spusty. niesamowite, naprawde - bylam przekonana, ze nigdy nie zloze nog na krzyz... a w lotosie usiadlam dzieki govindzie, ktory pokazal mi, jak to mam zrobic: just like that. govinda jest genialny. teraz najgorecej pracuje nad staniem na glowie - kiedy mam zly, pelen strachu i ciezkich mysli dzien, nie jestem w stanie uniesc bioder do gory. BOJE SIE, ze upadne. przy headstandzie govinda przede wszystkim mowi o tym, zeby pokonac strach...rozwalic mur strachu w glowie (przydalby sie jakis neboise obok). reszta asan idzie mi bardzo dobrze. szczerze mowiac, przymierzam sie, zeby w przyszlym roku wrocic do givindy na cztery tygodnie i zrobic kurs nauczycielski. za rok przestane sie bac. tak czuje.
środa, 17 marca 2010, listyzpodrozy
TrackBack
Komentarze
Gość: viola, bqa103.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/17 10:27:30
Jak czytam twój blog to coś mi w duszy gra.
Gość: , 150.254.101.18*
2010/03/17 12:07:09
Ew, Kochana, ciut spóźnione, ale jak zawsze najczulsze myśli urodzinowe... i aby świat Ci sprzyjał... Całuję.
2010/03/17 13:22:52
Ew, kochana, próbowałam się wczoraj do Ciebie dodzwonić na ten afrykański numer i nic! Nie udało mi się. Ściskam najczulej, najmiłośniej...I życzę, ech, życzę!!!
Wczoraj też Gabrysia pokazała mi swój pamiętnik. Na pierwszej stronie, napisane w lustrzanym odbiciu widnieją słowa: Kocham Kajtka. Kilka razy się pocałowaliśmy!Uśmiechnęłaś się? To dobrze. Ćwicz jogę, NE-BOJ-SE i uśmiechaj się swoimi cudnymi ustami! Z miłością! A urodziny poświętujemy przy pączkach! Jakieś kulinarne życzenia? Spełnię wszystkie!
Gość: gosiaherc, ip68-101-254-151.sd.sd.cox.net
2010/03/17 14:54:17
Zintelektualizowani ?
W dokumecie ktory ogladalam tak to wlasnie wygladalo, ze wiekszosc zapalencow ktorzy jezdza do szkol Jogi w Indiach to instruktorz ktorzy cwicza juz od 20 lat, mam nadzieje, ze dzialaja na ciebie mobilizujaco nie zniechecajaco. Ewa jestes twarda i odwazna Kobieta Pozdrawiam i lece na moja Joge dla paralitykow 2010/03/17 15:47:28
hej hej - trzymam kciuki :) sama mam wielką, nagłą ochotę na jogę, chyba wyborę się do Indii latem :) Uściski z Tajwanu :)
2010/03/18 06:08:24
Najlepszego :)
A Extremely... to prosta historia o małym chłopcu, dziadkach i szukaniu (jak to u Foera), strasznie smutna (9/11 w tle), choć nie do końca, i też jest po polsku, choć w oryginale pewnie mocniej brzmi. Może się nie zrażaj, nie wiedzieć czemu wydaje mi się, że powinien Ci się Foer podobać. No, tak.
Gość: , 117.241.216.19*
2010/03/18 16:41:47
w najwieksza radosc wprawiaja mnie wasze na/po/wy/do - pisy!
czytam kazdutenkie slowo i przyemysliwuje! dziekuje! wasza ew
Gość: mania, dre141.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/18 17:38:27
Ooo, to faaajnie! Bo ja też zamierzam pójść tą drogą. Może nie za rok, bo jeszcze nie czuję się na tyle przygotowana, ale na pewno... kiedyś. Cieszę się, że i Ty! A co do pokonywania barier i radości z asan: dziś rano, dokładnie trzy miesiące po wypadku i kolejnym urazie kręgosłupa szyjnego (i 6 latach od złamania w drugim kręgu!) wyszłam z halasany i zrobiłam kwiat lotosu 'stojąc' na głowie/szyi. Myślałam, że ten mój biedny kręgosłup nigdy się nie wzmocni, a tu proszę. A gęba się cieszy od ucha do ucha :) Nie ma to jak wiara w siebie i możliwości swojego ciała. Oj, pogadamy sobie, Ewa, jak przylecisz, pogadamy... Póki co ściskam mocno, trzymam kciuki za kolejne sukcesy (ucz się, ucz! mam nadzieję, że mnie trochę poduczysz po tych Indiach!) i do zobaczenia w S!
Gość: madrugada, 117.241.218.6*
2010/03/19 11:46:20
a ja od wczoraj stoje prawie bez srachu na glowie...
nie moge sie doczekac, zeby cie usciskac i wspolnie pojogowac...:)
Gość: iv, d49-166.icpnet.pl
2010/03/19 18:20:35
Wspaniale. Zatem dalszego pokonywania strachu życze z okazji Twych urodzin.
|
www.manomento.blog.pl/