z zanzibaru i jeszcze skądś
Blog > Komentarze do wpisu

*

slonce nad delhi wschodzilo w kurzu i ponad haldami budowanej linii metra. marzec w indiach jest chlodny.

*

recepcjonisci klamia jak z nut. mowia: mamy pokoj tylko za 600 rupii (w zeszlym roku mieli za 200, wiec jak to mozliwe, ze stawka skoczyla trzykrotnie w gore?), mowia: ciepla woda jest caly czas (tymczasem nie zleciala nawet kropla), mowia: ci robotnicy noszacy deski i cegly na pierwsze pietro wcale nie halasuja (podczas gdy w hotelu trwa regularny, halasliwy remont). oni kalmia – a ja kupuje ich klamstwa, bo jest zbyt wczesnie (po nieprzespanej w samolocie nocy), zeby podejmowac zbyt gwaltowne decyzje. skoro juz weszlam do tego hotelu, to niech tak juz zostanie. i tak chce jak najszybciej uciekac na polnoc i zaczac joge w riszikesz. gdyby nie joga, nie byloby mnie tu wcale a wcale.

*

dlugo (przysypiajac na krzesle i sciskajac na brzuchu torebke z paszportem i kasa) nie wychodzilam z lotniska. glownie dlatego, ze ladowalam o 4 nad ranem i nie chcialam blakac sie po delhi o tej porze. ale kiedy dotrwalam do znosnej 6.30 – zwlekalam z wyjsciem. w lotniskowej toalecie umylam zeby, skropilam woda twarz, przepakowalam bagaz - z dwoch malych, zrobilam jeden i poreczny, w kiosku z goracymi napojami wypilam czaj.

a potem kupilam prepaid taksowke i z cieniem radosci (gotowosci) wpatrywalam sie w ciagnace do pracy i szkoly delhi. cien radosci – przeslanial mi cale slonce szczescia, jakim bez watpienia jest data powrotu z indii i niemalze jednoczesna data wylotu do polski (z kajtkiem). nigdy nie sadzilam, ze kiedykolwiek bede sie bardziej ciszyc z podrozy do polski niz do indii...

jestem jednak sama na zanzibarze (choc przyjazd naszych sunshine menedzerow ostatnio podreperowal moj samotny stan), dlatego bycie samej w indiach - i zamknietej w sobie - jest smutne. chcialabym wreszcie byc z kims bliskim (i doroslym).

*

nie spedze nocy w przeplaconym anoop hotel na pahar ganji. jade o 3 po poludniu do haridwar, a z haridwar do riszikesz. chcialam wsiasc w szybki pociag, ale wolne miejsce maja dopiero 16 marca. w haridwar jest wielkie hinduskie swieto: kumbh mela (raz na 12 lat!), przyciagajace miliony wiernych z calego swiata, wiec pociagi, autobusy, ciezarowki i auta, sa pelne. obawiam sie, ze moze hotele tez beda full. na szczescie tych hoteli jest od groma.

 

 

 

 

 

piątek, 12 marca 2010, listyzpodrozy
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Manomento, abf141.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/12 14:18:33
No to dobrze, że już doleciałaś szczęśliwie :)
Pewnie, że Polska fajniejsza niż Indie! :)))) A już szczególnie S.

www.manomento.blog.pl/
-
2010/03/12 17:28:11
EW, cieszę się, że już tam jesteś. Marzę o tym, żebyśmy kiedyś we dwie, razem, joga, długie wieczory, wspólne podróżowanie po Indiach. Bardzo bym chciała. A tymczasem odliczam dni do Twojego przyjazdu. Czekam z uściskami, życzeniami i prezentem urodzinowym. Chcę tak namacalnie przytulić Cie urodzinowo. Czekamy niecierpliwie. Uważaj na siebie i wracaj do nas!
-
Gość: mamix, chello089078243065.chello.pl
2010/03/12 20:14:32
Strasznie dzielna jestes, kobieto, ze tak samotnie, samo-DZIELNIE podrozujesz po Indiach.
Podziwiam i pozdrawiam, zycze wspanialych przezyc w Rishikesh.
-
2010/03/12 22:38:06
hej, ew rozluzniajacych przygod z cialem na jodze i fajnych przygod w ogole w indiach a potem radosci w sercu w kraju.ja lece pod koniec czerwca.uwazaj na siebie
-
Gość: , 117.241.216.5*
2010/03/13 09:45:51
dziekuje, kochane dziewczyny! jak niektorym wiadomo - wczoraj po raz pierwszy w zyciu usiadlam w kwiecie lotosu! sciskam was - ew