z zanzibaru i jeszcze skądś
Blog > Komentarze do wpisu

świeża gazeta sprzed dwóch miesięcy

*

niezależnie od piosenek koleżanki dawnego kolegi, od wczoraj żyję z p.j. harvey (ninę simone zostawiwszy w matemwe) i mam dziś czas, który określiłabym jako: poowulacyjny niezapłodniony. poza tym, że jestem dziś gruba i brzydka, z cellulitem na pośladkach, to jeszcze w dodatku mało produktywna, rozwleczona po kątach i zdecydowanie nieprzedsiębiorcza.

od rana mam ochotę się upić, nabić faję i nie robić nic innego poza słuchaniem muzyki (wyłącznie p.j.h.), szukaniem znajomych w necie i czytaniem wyborczej z dnia 27-28 marca, którą przywiozłam z polski, bo w niej: zamknięcie debaty n/t książki domosławskiego, leszczyński o reformie zdrowia w usa, teresa ogrodzińska o przedszkolach "alternatywnych" (!), paweł smoleński cudownie o grochowie, pawlicki i sąd nad marihuaną, rozmowa z samirem ismailem o budowie meczetu w stolicy, a także mały tekst o pani marii pińczak, staruszce z poznania, która biega maratony... czytam więc (trzeźwa) i zastanawiam się nad dystansem (dwumiesięcznym?), jaki wytworzył się między mną tu a światem tam.

wtorek, 01 czerwca 2010, listyzpodrozy
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/01 18:46:23
zawsze możesz udawać, ze to jest świeża gazeta, zaparzyć sobie kawę i czytać jak gdyby nigdy nic. Jeżeli chodzi o książkę o Kapuścińskim, sama jestem jej ciekawa, kolega mi ją przytargał z Polski, a to wyczyn, bo ciężka i grubaśna, ale małżon chwycił pierwszy, więc czekam w kolejce.
A jak masz taki dzień poowulacyjny, nie walcz ze sobą, rozwlecz się, jutro będzie lepiej.
-
2010/06/01 20:56:26
ja tez jestem dzis gruba i brzydka! :( ale moze pj pomoze
-
2010/06/02 10:38:38
Madrrru!
Od teściów bym nie przyjęła. Nawet czegoś tak wspaniałego jak wyjazd na Zanzibar.
A i tak przyjedziemy.

To jak tak szukasz, to może mnie też znajdź? Taką mam gębę z Witkaca.
Nastrój podobny do Twojego. Poznasz łatwo.

Ściskam mocno -
j
-
2010/06/02 16:59:58
kasio.eire,
wczoraj skonczylam domoslawskiego - ciagle mysle i trawie, ksiazka na pewno potrzebna - i ciekawa, wnikliwa...ale - ale co? nie wiem jeszcze. moe non-fiction to nie wszystko?
daft,
nie ma to, jak muzyka:)
joan!
CZEKAMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

-
2010/06/02 22:12:51
muzyka pomaga, choc oczywiscie do konca nie zalatwia sprawy. ale mimo wszystko pomaga
-
Gość: mo, public-gprs40840.centertel.pl
2010/06/03 15:46:42
Cze Ew! Książka cenna, wiele się z niej dowiedziałam, a myślałam, że wiem już niemało :) Rzetelna reporterska robota. Czytałam ją w towarzystwie emocji, które udzielały się chyba wszystkim czytelnikom tuż po publikacji. Teraz, patrząc z dystansu, doceniam świetnie oddany klimat epoki, sposób przedstawienia RK (chyba jednak obiektywny, z którego wynika, że RK był jakiś taki osobny, absolutnie niekoteryjny), ogromny materiał rzeczowy, także o miejscach, w których RK był. Wyszła z tego trochę taka kontynuacja książek reportera. Są też miejsca irytujące, wszelkie nadinterpretacje i te feralne dwa rozdziały "prywatne". Daj znać, jak przetrawisz, co sądzisz... Całuję!